"W szatni tłok, W lustrach - setki, Potrzaskują Damskie torebki, I jeszcze pudrem I jeszcze usta I lustra lustrem I znów do lustra" (J. Tuwim"Bal w Operze")
Tym fragmentem można śmiało opisać początek naszego Pierwszego Szkolnego Balu. Panowie i Panie, zanim zaczęli obcować ze sobą w tańcu, zostali przywitani przez Dyrekcję i organizatorów i obdarzeni kotylionem z numerkiem. Potem już było tylko tajemnicze zerkanie na siebie i podpatrywanie kogo przypisał mi los do „kotylionowego tańca”. Wszyscy uczestnicy
siedzieli w pięknie przystrojonej sali, gdzie oddychało się atmosferą karnawału. Średnia młodości na Szkolnym Balu była bardzo wysoka, prócz młodych wiekiem, była silna ekipa młodych duchem… i całe szczęście! Jedzonko było, że paluszki lizać, kawusia z mleczkiem i herbatka w dowolnych ilościach, za co należy się pochwała Komitetowi Organizacyjnemu :) Zespół muzyczny niezmordowanie grał do rana, a grał tak, że nogi same rwały się do tańca! I choć przekrój kreacji był różny i nikt nie wyglądał jak prawdziwy Cygan (tzn. pierścienie na rękach, zdobiona kamizela i buty z wężowej skórki) czy jak Cyganka (zamaszysta spódnica z niezliczoną ilością falban), to piosenka „My Cyganie” biła rekordy popularności. Ale tańczonych (i śpiewanych!)przebojów było tak wiele, że nie sposób wszystkich wymienić. Na balu uczczono gromkim śpiewem „Sto lat” solenizanta, który miał zaszczyt pląsać ze wszystkimi kobietami obecnymi na sali. Taniec kotylionowy ujawnił nowe pary a zakończył się słodkim, czekoladowym upominkiem, który partner ofiarowywał swojej wybrance. Wszyscy uczestnicy balu zadeklarowali, że za rok można liczyć znowu na ich obecność. I niech zazdroszczą ci, którzy zostali w domu, w kapciach przed telewizorem, bo Pierwszy Szkolny Bal był bardzo udany! Brawa dla organizatorów, którzy spisali się na piątkę z plusem! |